środa, 18 czerwca 2014

"Powiedzcie, że to żart.."

Noo czeeeśśćć :D Dzisiaj wolne mam to posiedziałam i coś tam napisałam :p 2 część "Young Insanity" zapraszam ^^

⁀⊙﹏☉⁀⁀⊙﹏☉⁀⁀⊙﹏☉⁀⁀⊙﹏☉⁀⁀⊙﹏☉⁀⁀⊙﹏☉⁀⁀⊙﹏☉⁀⁀⊙﹏☉⁀⁀⊙﹏☉⁀




 Wstałam po 12. Po niezmiernie długim przeciąganiu się ruszyłam do mini kuchni. Jako, że nie jestem osobą, która je nieskończone ilości jedzenia na śniadanie, to wzięłam małe jabłko i wodę. Usiadłam na blacie rozmyślając. Śnił mi się dzisiaj ten tajemniczy chłopak, ale jedna rzecz była w nim tak jakby inna – był miły. Nic nie mówił, tylko się uśmiechał. Podczas tego „koszmaru” zdałam sobie sprawę, że wyglądał naprawdę przystojnie… zaraz… stop! O czym ty kobieto myślisz przecież to demon! Szybko otrząsnęłam się z tego i poszłam do pokoju po ubrania. Stwierdziłam, że mój dzisiejszy strój będzie uroczy, because that’s my style! Dzisiaj miałam szukać jakiejś posady, więc zapowiadał się trudny dzień. Zabrałam torbę i wyszłam z domu. Chodziłam po kawiarenkach, spółdzielniach, sklepach, dosłownie wszędzie ale na nic. Wiedziałam, że znalezienie pracy nie jest łatwym zadaniem, ale to wydawało się aż podejrzane. Nikt nie chciał mnie przyjąć z niewiadomych powodów. Coś ze mną było nie tak? Źle się ubrałam? Śmierdziałam? Tak dużo pytań roiło się w mojej głowie a tak mało znałam odpowiedzi. Zrezygnowana kręciłam się w tą i z powrotem i na skos. Nagle podszedł do mnie jakiś pan w średnim wieku. No nie powiem, obleciał mnie lekki strach. Zauważyłam, że trzymał w ręku plik kartek.
- Nie chciałaby młoda dama zostać choreografem lub nauczycielem śpiewu gwiazd? – spytał.
- Gwiazd? Gdzie?? – krzyknęłam nieco głośniej niż planowałam.
- Udaj się na ten adres,  tam ci wszystko wyjaśnią. Do zobaczenia! – odpowiedział uprzejmie wręczając mi małą wizytówkę i radosny poszedł dalej.
To było zbyt chaotyczne i szybkie żeby było prawdziwe…. Ale jednak. Od dziecka tańczyłam i chodziłam do szkółek tanecznych, więc tańczyć umiem bardzo dobrze. Co do śpiewania nigdy nie byłam pewna. Uwielbiałam podśpiewywać ale dla zabawy. Każdy mi mówił w dzieciństwie, że mam cudowny głosik, lecz nigdy nie potrafiłam w to uwierzyć. No cóż.Więc wywiad miał się odbyć następnego dnia. Postanowiłam. Będę choreografem! Spotkam znanych ludzi i będzie jak w bajce! Prawda?
Ucieszona skierowałam się do domu. Po drodze kupiłam łapacz snów i kilka innych drobiazgów do udekorowania mieszkania.  Jak tylko otworzyłam drzwi zdjęłam buty i rzuciłam się na kanapę. Trzeba być naprawdę mądrym tak jak ja żeby włożyć obcasy do chodzenia przez cały dzień, szczególnie, że preferuję płaskie obuwie. Zostawię moją inteligencję bez komentarza. Za oknem już się ściemniało. To czas, w którym Agnes siedzi ze słoikiem Nutelli oglądając horror. Wybrałam The Ring, amerykańską wersję. Nie wiem czemu ale większość takich filmów mnie nie straszy, a wręcz rozbawia. W konsekwencji cały czas duszę się ze śmiechu. To mi się właśnie w nich podoba. Tak było i tym razem. Pod koniec horroru aż turlałam się po podłodze. Kiedy już się ogarnęłam odstawiłam jedzenie, umyłam się i położyłam do łóżka aby poczytać jeszcze przez chwilę książkę. Nawet się nie obejrzałam a już zapadłam w głęboki sen.
Obudził mnie budzik o 7. Nienawidzę wstawać tak wcześnie ale co zrobisz? Nic nie zrobisz. W dodatku musiałam się przygotować do „przesłuchania” jeśli chciałam dobrze wypaść i dostać tą posadę. Włosy spięłam w messy bun, poeksperymentowałam z makijażem oczu, co zajęło mi mnóstwo czasu, ponieważ nie mam w zwyczaju malować się. Założyłam beżową sukienkę i sweterek, po czym spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i wygodniejsze ubrania na wszelki wypadek, gdy będą mi kazali zaprezentować taniec, a w sukience nie jest aż tak komfortowo. Pospiesznie opuściłam skromną posiadłość i zaczęłam szukać adresu, który widniał na małej karteczce. Poszukiwania wydawały się żmudne, gdyż chodziłam praktycznie w kółko zdziwiona, że nie widzę żadnego dużego budynku pasującego do opisu. Wlokłam się tak chyba przez godzinę myśląc już czy sobie tego nie darować. Kiedy już miałam zawrócić spojrzałam w prawo i ujrzałam potężną posesję z napisem Johnny & Associates. Weszłam do środka i akurat zdążyłam na czas. Niestety, jak się okazało, zabrakło miejsc dla choreografów. Mężczyzna przesłuchujący zaproponował mi jednak pracę jako nauczyciel śpiewu i poprosił o zaśpiewanie jakiejś piosenki. Zszokowana nie wiedziałam co robić, po prostu stałam w miejscu. W końcu ktoś puścił w tle muzykę i siłą rzeczy musiałam zacząć śpiewać. Po chwili wkręciłam się, a muzyka pochłonęła mnie całkowicie. Zapomniałam jakie to cudowne uczucie. Szkoda jedynie, że skończyło się to tak szybko jak zaczęło. Otworzyłam oczy i zobaczyłam zaskoczone twarze zebranych. Wszyscy zaczęli mi gratulować, chwalić mnie co okazało się lekko przytłaczające. Wspomniany wcześniej dżentelmen oznajmił bez zawahania, że jestem zatrudniona. Opadła mi szczęka na samo dno z niedowierzania. Po chwili zaczęłam skakać ze szczęścia a nawet przytuliłam wszystkich po kolei (tak, lubię się tulić). Gdy już ochłonęłam (po dłuższym czasie), mój bohater, a dokładnie jak się dowiedziałam, pan Furusawa, zaprowadził mnie do boysbandu, który miałam szkolić. Nazywał się on KAT – TUN. Dość intrygująca nazwa. Weszliśmy do sali, w której się obecnie znajdowali. Pierwszą osobą, którą zobaczyłam, był niejaki Ueda Tatsuya. Wyglądał na miłego, więc przywitałam się z nim z szerokim uśmiechem. Reszta stała z tyłu wgapiając się w moją osobę. Pewnie nie spodziewali się kogoś spoza Azji…. Mimo ich spojrzeń kulturalnie się przedstawiłam, jednak nie dane mi było dokończyć.
-TY!! Baba od naleśników! – usłyszałam przeraźliwy krzyk. Odwracam się, a w drzwiach stał jegomość, który wpadł na mnie i jeszcze zamiast przeprosić - obrażał. Miło.
-Co ty tu robisz skurwielu?! – nie byłam w stanie się powstrzymać od przekleństwa. Miał on to coś, przez co nie potrafiłam się na niego patrzeć, bo czułam obrzydzenie.
- Spokojnie, znasz Kazuyę Kamenashi?- zwrócił się do mnie Furusawa.
- Na moje nieszczęście, tak. Powiedzcie, że to żart, że to zwykła pomyłka!

wtorek, 17 czerwca 2014

"Young Insanity"

A więc, zaczynam opowiadanie pod nazwą "Young Insanity". Pierwszy rozdział to "Miłe Okolice". Jest on krótki, ale to tak na początek na rozgrzewkę :D Nie wiem co jeszcze dopowiedzieć, więc....Enjoy ^_^

☆*:.。.☆*:.。.☆*:.。.☆*:.。.☆*:.。.☆*:.。.☆*:.。.☆*:.。.☆*:.。.☆*:.。.☆*:.。.☆*:.。.☆*:.。.☆*:.。.☆*:.。.☆*:.。.☆



 Witajcie. Nazywam się Agnes i jestem z Anglii. Jestem szaloną okularnicą o fioletowych włosach. Opowiem wam niewiarygodną historię, która wydarzyła się… mi.
Stałam właśnie na środku lotniska. Nie mogłam uwierzyć, że znajdowałam się w Tokyo, kraju moich marzeń. Wszystko, co kiedyś uważałam za coś nierealnego, spełnia się w obecnej chwili. Jedynym problemem było to, że nie miałam żadnego domu, pracy, nic. Tak. Wyruszyłam w podróż do obcego kraju, z językiem nie do końca mi znanym i inną kulturą zupełnie sama bez planu. Mimo wszystko nie zwracałam uwagi na minusy tej wyprawy. Z szerokim uśmiechem na ustach ruszyłam ku wyjściu.
 Po o dziwo ciężkich próbach znalazłam się na jakimś większym i bardziej zaludnionym placu. Początek mego pobytu był oczywisty. Jak to ja, musiałam coś zjeść.  Przerywając poszukiwania o pracę, których nawet nie zaczęłam, skierowałam się do budki z crepe stojącej w zasięgu mego wzroku.  Wyglądała tak kusząco, że aż grzechem byłoby odmówić. Zamówiłam naleśnika z Nutellą i bananami. Okazał się on jeszcze lepszy, niż myślałam. Delektując się szłam dalej. Nagle zagapiając się w ściekającą od ciepła Nutellę poczułam uderzenie, a po chwili wylądowałam na ziemi. Wstałam i z wściekłością (ponieważ mój posiłek spadł na chodnik a mój nos był upaprany..) wrzasnęłam na sprawcę:
- Hej! Patrz może jak leziesz idioto!
Oczywiście po chwili zorientowałam się, że powiedziałam to po angielsku. Wywnioskowałam to po twarzy faceta. Stał wryty i zapewne nie miał zielonego pojęcia o co chodzi.
-Mógłbyś bardziej uważać jak chodzisz wiesz? – wydukałam już spokojniej i moim łamanym japońskim.
-A może szanowna pani by się nie gapiła  na jedzenie a na drogę? To nie moja wina! – rzekł dość donośnym głosem. Zdziwiło mnie to. Spodziewałam się, że powie krótkie „przepraszam” i na tym koniec.
-Pff a skąd wiesz, może jestem biedna i nawet byle jakie jedzenie mnie cieszy?! – odparłam.
 - Jasne, na pewno jesteś bezdomna, szczególnie z tymi włosami i tym ubiorem! – aishh, akurat z tym musiałam się zgodzić. Nie dość, że moje włosy były kolorowe, to moje ubrania również nie wyglądały jak z niskiej półki...
-  Wiesz co? Nieważne. Nie mam ochoty się z nikim kłócić, więc żegnaj!
 Ulotniłam się, zanim mógł cokolwiek powiedzieć. Co jak co, ale myślałam, że azjaci są mili. Pewnie trafił mi się tylko jeden taki idiota. Zastanawiałam się tylko, czemu on się aż tak zdenerwował. W końcu to ja byłam ta poszkodowana! Jednak postanowiłam wymazać to z pamięci i ruszyłam na łowy. Miałam wielkie szczęście, bo po 2 godzinach znalazłam miłą Japonkę, która pozwoliła mi wynająć małe mieszkanko naprzeciwko jej domu. Miejsce nie było duże ani jakoś bogato wystrojone, ale wystarczało na ten pobyt. Rozpakowałam się, po czym od razu zasnęłam ze zmęczenia. Po tym incydencie z chłopakiem zmartwiłam się, że to mogły być te „miłe okolice”, ale na tym polega przygoda, tak?
 

Powitanie ^3^

Witam, jestem marzia houston (wow ta nazwa xd) i tak jakoś nazwałam się Misch na tym blogu. Będę, a przynajmniej postaram się, pisać tu opowiadanie. Będzie ono związane z Japonią lub/i Koreą. Jest również prawdopodobne to, że kiedyś zacznę inne opowiadanie lub one-shoty pisać.
Anyways, mam nadzieję, że ktokolwiek tu kiedyś wejdzie i poczyta moje wypociny xd
Z góry ostrzegam, że profesjonalnym pisarzem nie jestem!
Do zobaczenia! (ღ˘⌣˘ღ) ♫・*:.。. .。.:*・